List z Sardynii III

Buongiorno Kochani!

Ze słonecznej Sardynii pozdrawiają dziś dwa spalone na czerwono kraby. Dobrze, że w pokoju hotelowym jest duża szafa, oboje się do niej zmieścimy – każde ze swoim wieszakiem.

Plan na następny dzień zakładał wizytę w ociekającym luksusem Porto Cervo. Pan Mąż
zmienił jednak plan co do wizyty u Berlusconiego i zadecydował, że pojedziemy następnego dnia. Podejrzewam, że opalenizną chce dorównać byłemu premierowi Włoch i dlatego tak intensywnie się dziś smażył.

Rano pojechaliśmy wspaniałymi włoskimi drogami (czytaj: wąskimi, krętymi i górzystym) do Kościoła Świętej Trójcy od Łaciatej Krowy. Nie, nic wyskokowego dziś nie piłam (jeszcze) i ta nazwa to szczera prawda! Kościół nazywa się Basilica Santissima Trinita di Saccargia i naprawdę chodzi o krowę. Wersje tej krowiej historii są trzy:            1) kościół powstał na cześć pobożnej krowy, która mlekiem karmiła pielgrzymów i brała udział w mszach;                                                                                                                                  2) nazwa wzięła się od skojarzenia czarno białej budowli z krowimi latkami;                        3) kościół powstał na byłym pastwisku krów.

Tak czy inaczej ktoś miał sporo polotu… 🐄 😉 Kościół leży na zupełnym odludziu, żeby nie powiedzieć inaczej i na tym oto… odludziu spotkaliśmy pierwszych krajan (którzy większe zainteresowanie okazali sklepikowi z suwenirami, niż samej świątyni). Swoją drogą o laicyzowaniu się Europy świadczy choćby fakt, ze za wstęp do kościoła trzeba PŁACIĆ. I nie ma, że modlitwa, że obcowanie z Sakrum, że medytowanie nad istotą Absolutu… Hajs na stół i dopiero można wejść. Smutne to trochę.

s2.jpg

s1

s5

s4

Od Łaciatej Krowy pojechaliśmy również iście włoską trasą na plażę, gdzie Pan Mąż przez równe 3 godziny opiekał się z każdej strony. Rezultat: jest czerwony jak dupka pawiana i martwi się, czy to wystarczy, aby wrócić do Polski z czekoladową opalenizną budząc powszechną zazdrość innych korpoludków. Podczas sebusiowego smażenia ja kontemplowałam mieliznę i zagłębienia podwodnych skał. Woda miała niesamowity turkusowy kolor, wszędzie pełno było fantastycznych żyjątek morskich i jeżowców. Na szczęście widać je było gołym okiem, więc nie było obawy, że na jakiegoś się nadepnie. Znalazłam w wodzie całkiem sporą muszlę ze ślicznym pomarańczowym wnętrzem. Po powrocie do hotelu okazało się jednak, że ta całkiem spora muszla ma całkiem sporego lokatora. Okazałam łaskawość i odniosłam kraba wraz z jego hacjendą do morza. A niech tam sobie żyje szczęśliwie.

Po południu wybraliśmy się jeszcze zwiedzać pobliską miejscowość Castelsardo, po drodze odwiedzając dość osobliwą w kształcie skałę.

Roccia dell’Elefante, czyli Skała Słonia, to niezwykła skała wulkaniczna, która do złudzenia przypomina prawdziwe zwierzę.Ciekawym jest fakt, że tak naprawdę jest to grobowiec, nazywany popularnie Domus de Janas, czyli domem wróżek. Skała stoi tuż przy drodze dochodzącej do Castelsardo, które było następnym celem naszej wycieczki.

s7

s6

s8

Castelsardo to miasteczko położone nad klifem w Zatoce Asinaryuchodzi za jedno z najbardziej urokliwych średniowiecznych miasteczek na całej wyspie. Miasteczko powstało w pierwszym dziesięcioleciu XII wieku i skupiło się dookoła zamku górującego nad okolicą. Z zamku roztacza się przecudowny widok na zatokę, a przy dobrej widoczności dostrzec można nawet góry Korsyki. Zakochaliśmy się w tych wąskich uliczkach, placach z widokiem na morze, starych kościołach i tym fantastycznym włoskim klimacie, który tak ciężko uchwycić słowami.

s11

s9

s12

s10

Uwiecznieniem kolejnego dnia w Sardyńskim raju był zachód słońca na naszej plaży w Lu Bagnu. Z obolałymi i poobieranymi stopami, ale jednak bardzo szczęśliwa żegnałam kolejny dzień podziwiając kolorowe mazaki, jakie słońce namalowało na horyzoncie i tafli morza.

Ciao, buona sera!

s13

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s