Racing thoughts – the longest day in 2017

21.06 to podobno najdłuższy dzień w całym 2017 roku. Maksymalizacja stanówm czy rzeczy nigdy nie miała dla mnie szczególnego znaczenia, bo czy płynę najdłuższą rzeką świata, jestem nad najgłębszym jeziorem, czy jadę najszerszą ulicą ciężko jest mi ogarnąć umysłem (i zmysłami) tą maksymalną niezwykłość.

Z okazji najdłuższego dnia roku przyszło mi jednak do głowy kilka myśmi, którymi chciałabym się tutaj podzielić.

  • Aby maksymalnie wykorzystać ten dzień sensownym byłoby obudzić się o świcie, czyli o godzinie 4:14 rano… Do zachodu o 21:00 miałabym naprawdę sporo czasu, a biorąc pod uwagę, że zwykle i tak kładę się po 23 godzinie miałabym jeszcze więcej czasu niż zwykle. Tylko, czy naprawdę chę zwywać się z łóżka już o 4 rano? Nieeee….
  • Czy to coś zmienia, że dziś jest najdłuższy dzień w roku? Dla mnie nic, a nic – wstanę o tej samej porze, co zawsze, położę się o tej samej porze, co zawsze (albo później).
  • Pracodawcy mogliby z tytułu najdłuższego dnia roku zarządać przedłużenia swoim pracownikom czasu pracy… Straszna wizja, dobrze, że nikt nie wpadł na taki pomysł! Choć z okazji najkrótszego dnia roku mogliby nas wypuścić do domu wcześniej. Ten pomysł jest wart opatentowania!
  • W kategorii najdłuższości Google podpowiada następujące hasła:

najdłuższy dzień w roku

najdłuższy most

Najdłuższy marsz Billy’ego Lynna

  • Aby uczcić dzisiejszy dzień posłucham najdłuższej piosenki, jaką znam. Padło na utwór z 1984 raku: Phillip Bailey Children of the Ghetto (lubię bardzo, bardzo).
  • Taki dzień jak dziś należy spędzić na naksymalizowaniu rzczy miłych, a zdecydowanie należy unikać tych nieprzyjemnych. Osobiście odpuszczę sobie sprzątanie, odplamianie ulubionych spodni, czy czyszczenie butów.
  • Może i dzień jest dłuższy, bo wschód jest wcześnie, a zachód słońca późnym wieczorem, szkoda tylko że słońce oświatlające ziemię najdłużej w ciągu roku maksymalizuje tylko czas oświetlenia planety, a nie wydłuża magicznie każdej płynącej sekundy.
  • Nie wiem czemu, ale pomyślałam o najdłuższej książce, jaką kiedykolwiek przeczytałam. W szkole podstawowej każda lektura, która nie  budziła mojego entuzjazu wydawała mi się tą najdłuższą. Już od gimnazjum grubość stała się wręcz atutem – lubię zżyć się z bohaterami, nie chcę ich żegnac już po 180 stronach. Była więc (w kolejności czytania): Trylogia Henryka Sienkiewicza, trylogia Władca Pierścieni J.R.R. Tolkiena, cykl powieści o przygodach Harry’ego Pottera J.K. Rowling, Imię róży Umberto Eco, Katedra w Barcelonie i Ręka Fatimy Ildefonso Falconesa… i wiele wiele innych.
  • Znacie taki adres w Krakowie na ulicy Stolarskiej 6/1? Mieści się tam knajpka o wdzięcznej nazwie Pierwszy Lokal na Stolarskiej po lewej stronie, idąc od Małego Rynku… Serio, tak się nazywa – zdecydowanie najdłuższa nazwa baru, jaką kiedykolwiek spotkałam. Umawiając się z kimś na spotkanie nigdy nie pamiętam pełnej nazwy, więc zawsze mówię: no wiesz, w tej knajpce o tej długiej nazwie… 😉
  • Wieczorem z kieliszkiem wina w dłoni będę kontemplowała jeden z najdłuższych filmów jakie oglądałam (nie mam na myśli cyklu, albo trylogii), czyli Pearl Harbour (lubię bardzo, bardzo). 🙂
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s