Diary – July

Lipiec, cóż to był za miesiąc! Zdecydowanie jeden z najintensywniejszych dotychczas, sprawił mi jednak mnóstwo radości i podarował mi wiele niezapomnianych wspomnień. Zapraszam Was więc na subiektywne podsumowanie mojego lipca 2017.

l8

Już pierwszego dnia lipca ruszyliśmy do Kostrzyna nad Odrą, aby odwiedzić Dziadka. Był to pierwszy wyjazdowy weekend w tym miesiącu. Jeszcze nie wiedziałam, że wiele następnych również spędzę aktywnie we wspaniałych miejscach. Mimo krótkiej wizyty sprawiliśmy Dziadkowi dużo radości, tym bardziej cieszę się, że zdecydowaliśmy się jechać.

L1

W ciągu kolejnego tygodnia zorganizowaliśmy małe spotkanie rodzinne przy skromnej, ale pysznej kolacji. Było pysznie i bardzo miło. Jeśli jesteśmy już przy tematyce kulinarnej, to 09.07 wybraliśmy się z Panem Mężem na śniadanie w Momentach na Kazimierzu. Nawet nie przypuszczałam, że oferta śniadaniowa barów i restauracji cieszy się aż tak dużym zainteresowaniem. Śniadanie w centrum zainspirowało mnie jednak do kreatywniejszych porannych posiłków, czego efektem były przepyszne bułeczki z mnóstwem najróżniejszych składników, które przygotowałam na śniadanie tydzień później. Po wizycie w Momentach poszliśmy jeszcze na spacer po zaludniających się uliczkach Kazimierza, popołudnie natomiast minęło nam leniwie na pikniku na Skałkach Twardowskiego.

L3

L2

L5

Poniedziałek 13.07 był dla mnie czymś w rodzaju przedłużonego weekendu – poprostu odkryłam, że podoba mi się robienie w tygodniu tych rzeczy, które zwykle robi się w weekend. Byłam co prawda w pracy, ale popołudnie i wieczór spędziłam najpierw w  Starej Zajezdni na Kazimierzu, gdzie Pan Mąż delektował się zimnym piwem, a potem w kinie śledząc nowe przygody kapitana Jaska Sparrowa podczas seansu Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara.

L6

L4

Jak się okazało miesiąc dopiero przygotowywał mnie na jeszcze intensywniejsze przeżycia. Był grill u naszych starych znajomych w Wieliczce, 21.07 kolacja z zespołem z pracy w restobarze Trzy Kaczki, a sobotę i niedzielę spędziłam u mojej wspaniałej Babci w Zamościu.

ZM2

ZM1

24.07 ruszyliśmy do mojego ukochanego Budapesztu. Uwielbiam to miasto z wielu powodów i gdybym stanęła przed koniecznością przeprowadzki, a mogłabym wybrać destynację, to bez wątpienia padłoby na Budapeszt. To jedno z najpiękniejszych, najwspanialszych miast w jakich byłam!

BU2

BU3

BU5

BU1

BU4

Ostatni weekend lipca również spędziłam poza domem, ale tym razem w Trójmieście na spotkaniu z moimi pokrewnymi duszami: Monią i Magdą. Wyjazd udał się znakomicie i bardzo się cieszę, że nad morze udało mi się zabrać ze sobą z Krakowa aż tyle słońca.

TR2

TR5

TR3

TR1

TR4

TR6

Lipiec był wspaniały i choć czuję się zmęczona wieloma godzinami spędzonymi w podróży, mam szczerą nadzieję, że kolejne miesiące, zwłaszcza sierpień i wrzesień, okażą się równie intensywne i ekscytujące.

A jak Wam minął lipiec?

Reklamy

One Comment Add yours

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s