Hej ho! Hej ho! Do lasu by się szło!

Każdego dnia wpadam w rutynę pracy, domowych obowiązków, lekcji i pełnej obowiązków rzeczywistości. Komputer, telefon, Netflix, tramwaj, smog, beton. I tak codziennie. W tej zagonionej, często szarej rzeczywistości zaczęło mi brakować powietrza. Ale przede wszystkim zaczęło mi brakować spokoju i ciszy, jakie można odnaleźć tylko w przyrodzie.

Tęsknię na możliwością opuszczenia betonowej dżungli i wyjściu na spacer z psem do lasu, za możliwością przechadzania się wśród drzew, gdzie zamiast szumu przejeżdżających samochodów i tramwajów jedynym dźwiękiem będzie  odgłos lasu.

Ostatnio coraz częściej staram się tak zorganizować weekend, żeby choć na chwilę mieć okazję wyrwać się z Krakowa. Czy to w góry, czy do lasu. Obojętnie gdzie, byleby tylko z dala od miasta, byleby tylko otaczała mnie zieleń, drzewa, spokój i cisza.

las11

las13

Gdy już wyrwę się za miasto zawsze dreptamy we trójkę: ja, Pan Mąż i Bobson. Mimo towarzystwa mam jednak czas na złapanie dystansu, odetchnięcie świeżym powietrzem, wsłuchiwanie się w przyrodę i obserwowanie świata, który mnie otacza. Nawet pół godziny spędzone w takich warunkach działa na mnie niezwykle kojąco. Odreagowuję sters i napięcie, na chwilę mogę zapomnieć o obowiązkach i zobowiązaniach, a jedyne, co zaprząta mi głowę, to poprostu uczucie błogości i spokoju. Z tych weekendowych wypadów wracam do swojego życia zrelaksowana i szczęśliwa. Gdy włosy i kurtka wciąż pachną lasem, wtedy dom i ciepła herbata cieszą podwójnie.

Marzy mi się dom na skraju lasu, gdzie przez okna będzie widać zieloną ścianę drzew, gdzie codziennie po dniu w pracy będzie można pójść na spacer i poprostu odpocząć.

Nie tylko we mnie narasta potrzeba obcowania z naturą. Dzisiejszy świat przesycony technologią i ogarnięty pędem złapał zadyszkę i ewidentnie potrzebuje spokoju. Stąd popularność takich nurtów jak hygge, które promują czerpanie przyjemności z prostych, naturalnych rzeczy. Stąd też popularność takich autorów jak Peter Wohlleben i jego książek poświęconych właśnie naturze, np. Nieznane więzi natury, Sekretne życie drzew, czy Duchowe życie zwierząt. Zachwyciliśmy się tymi tytułami, co zdaje się potwierdzać naszą tęsknotę za przebywaniem na łonie natury i za zrozumieniem otaczającej nas przyrody. Obserwując to ciekawe socjologiczne zjawisko dochodzę do wniosku, że zataczamy pewnien krąg, tak społeczeństwo, jak i jednostki. Jako społeczeństwo zapragneliśmy znów obcowania z pięknem natury, przestrzenią i czystym powietrzem. Jako jednostki wracamy do momentu, gdy byliśmy dziećmi i fascynowały nas wypatrzone wśród gałęzi gniazda, przygotowane paśniki, czy wyglądające z pod ściółki leśnej grzyby. Gdy byłam dzieckiem mój Dziadek często zabierał mnie do lasu, szliśmy przed siebie, a ja wypatrywałam zwierząt, kwiatów, czy dzikich poziomek. Podczas tych eskapad zawsze udawało mi się znaleźć coś ekscytującego: błękitne skorupki jaj zktótrych gdzieś ponad moją głową wykluły się pisklaki, dzikie jeżyny, czy wyglądającą intyeresująco korę drzew. Od tego czasu uwielbioam las nie tylko przez pryzmat wspomnień, ale też dzięki temu wszystkiemu, czego las mnie nauczył: wrażliwości, obserwacji, ciekawości, poszanowania natury i podziwu dla niej.

las4

las6

las12

las2

Gdy czuję się zmęczona, intuicyjnie ciągnie mnie do lasu. Journal of Environmental Psychology opublikowało badania potwierdzające, że czas spędzony na łonie natury pozytywnie wpływa na nasz organizm przywracając mu siły, zwiększając odporność i regenerując energię. Nic więc dziwnego, że wycieczka na łono natury tak wspaniale poprawia samopoczucie, wzmacnia poczucie szczęścia i aktywuje lepiej niż kawa (nawet ulubiona). Wniosek jest więc prosty: obcowanie z przyrodą to same plusy!

Zaraz już weekend… Gotowi na wycieczkę do lasu?

las14

las5

las10

las7

Zdjęcia do dzisiejszego wpisu powstały w Lesie Bronaczowa za Krakowem. Planując wycieczkę poza Kraków wpisałam w Google zapytanie, gdzie wybrać się na grzyby w okolicach grodu Kraka. Podpowiedź znalazłam tu. Las Bronaczowa spełnił wszystkie moje oczekiwania. Był jesiennie przepiękny, majestatyczny i pełen grzybów. Grzybiarz jednak ze mnie marny, więc skończyło się tylko na zrobieniu zdjęć zapewne trujących okazów, jakie znalazłam. Inne polecane na grzyby miejsca to: Dolina Będkowska, okolice Zabierzowa, czy Myślenic (w pobliżu miejscowości Stróże), Brody i Lanckorona, lasy koło miejscowości Chorowice, Leńcze i koło Januszowic oraz stoki góry Łopień. Temu, kto umie zbierać grzyby powodzenia, a wszystkim, którzy tak jak ja nie potrafią, życzę udanych zdjęć! 🙂

las8

las3

las9

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s